
Nuda,
co? Chcecie w coś pograć?
Oczywiście
jedną z możliwości wprowadzenia nowych osób w hobby jest wcześniejsze uporczywe
opowiadanie o waszym hobby, wysłanie linków do tekstów i filmików pt. „Co to
jest rpg?”, aby w końcu umówić się specjalnie na sesję. Można też wyciągnąć
„cel” na konwent czy specjalny event. Jest spora szansa, że się nie uda (ile
razy bezskutecznie wyjaśnialiście, dlaczego koniecznie należy oglądać najlepszy
serial „The Wire”?) - z powodów wymienionych powyżej. Można jednak działać z
zaskoczenia, wykorzystując do tego grę niedużą, darmową i koniecznie łatwą w
obsłudze. Nadającą się na spotkanie „pracownicze” przy piwie, dłuższą jazdę
pociągiem itd. Ważne jednak wybrać grę pod zainteresowania osób, które
planujemy przekonać:
- Podróżnicy oraz sympatycy
anarchoprymitywizmu. Gra nadająca
się idealnie na odpoczynek podczas wycieczki lub ognisko. Z pewnością warta
jest polecenia zwycięska praca na polskiego Game Chefa 2014. Jest to gra Luna której autorem jest Marta „Kucik” Kucińska. Atrakcyjnie
opakowanie (jak na warunki drukowania samemu) sprawia, że warto zagrać pierwszy
raz zanim będzie całkowicie ciemno. Jednak
jeszcze lepszy efekt osiągniecie, gdy już poznacie zasady i będziecie grać
patrząc w rozgwieżdżone niebo. Innym kandydatem jest Echa Lasu, autorstwa Pawła Królaka - pomimo tego, że lekko mroczna,
nadaje się też do zabawy z młodszymi uczestnikami.
- Fani drugiego sezonu Starnger Things i ogólnie Netflixa. Dla nich przewidziany jest zakup OHET Michałą Dzidta(nie mówcie tylko że to polskie Wyjątkowi Bohaterowie i Niezwykłe Zagrożenia). Podkreślam słowo zakup. Nie ma co drukować czy przynosić swojego egzemplarza. Będą zadowoleni, że uczciwie zapłacili za swoją zabawę i pokazali już, że lubią kliszowe, kolorowe rzeczy.
- Czytelnicy SF oraz
Horroru. Z nimi zazwyczaj jest prosto, zazwyczaj coś
słyszeli o grach rpg, a głowę mają napełnioną różnymi pomysłami. W
przypadku podróży idealny jest Prom czyli „opowieści o
losach sześciu pasażerów dużego promu morskiego, na którym dochodzi do
niezwykłych, przerażających wydarzeń”. Mamy też ciekawe
„Demony w mojej głowie”, chociaż raczej do pogrania dla trochę
bardziej zaawansowanych. Bardziej zbliżona do klimatów SF jest nadesłana na
Game Chefa, Echo
Divers - gra będąca połączeniem gry fabularnej oraz planszowej
dziejąca się po "drobnym błędzie w eksperymentach naukowych".
- Anty-korporacjusze (korporacjusze cyniczni)
oraz miłośnicy teorii spiskowych. Jeśli zaśmiewacie
się z pracy w Mordorze oraz jezyka sfokusowanego na targecie to idealną grą
jest Martwe oczy, sztuczne zęby autorstwa Kamila Węgrzynowicza oraz Aleksandry Sontowskiej. Zabawa polegająca
na tworzeniu reklamy ludzkich produktów przez zakamuflowanych reptilian.
Osobiście zastosowałem w tej grze również wariant, gdzie jedna osoba jest
nieświadoma że reszta jest „zimnokrwista” (mina gdy zaczęli się przerzucać
tytułami najwyższych kapłanek i władców floty inwazyjnej bezcenna). Bardzo
dobra w ramach zabawy „pracowniczej” jest też gra Bestseller Inc. autorstwa
Blanche (niestety mam kopię offline, a gra zniknęła z internetu).
- Na kaca i jet lag. Tutaj niezastąpione jest norweska produkcja Tomas HV Mørkrida Stoke-Birmingham 0-0. Gra w
najbardziej przeciętnego mieszkańca Europy. Nie chce tutaj psuć niespodzianki - to jest rpg ostateczne!
Pójść
za ciosem
Skoro już udało
wam się przełamać pierwsze lody w „mówieniu swoją postacią” (mam wrażenie że
jest to duży próg, który ciężko przełamać nawet wygadanym osobom), możemy
próbować kolejnych gier. Sądzę, że wtedy dopiero należy opisywać teorie „co to
jest rpg?” oraz zacząć grać w bardziej typowe systemy - z kartami postaci,
kostkami oraz typową strukturą Mg-gracze.
Na początek Zapomniana Nierzeczywistość. Naprawdę
świetnie zaprojektowana i napisana gra (te drobne smaczki w opisach krain!),
prawdziwa perełka III edycji konkursu Rzut na Inicjatywę. Gramy w niej dziećmi
ze zdolnościami, które zanikają wraz z dorastaniem- kreowanie rzeczywistości.
Kolejnym rpgiem warty przetestowania jest Lady Blackbird. To już gra która przechodzi do kanonu
klasyki. Jedna z lepszych na szybkie granie w gry rpg (nie ma tworzenia
postaci) oraz świadome zaprojektowanie gry. Polecam też fanatasy z elementami karcianki Compedium Maleficarium naszej produkcji. Dla fanów SF (i UFO) z lat 50tych jest też Nefarious Bastards duetu duetu Kuzz & Salantor (niestety też nie moge znaleźć wersji on-line)
Z
biblioteczki starego erpegowca.
W tej części
chciałem wspomnieć o kilku grach które zostały wydane już jakiś czas temu.
Wiele z nich może się kurzyć na półce. Zagranie w nie może wymagać też zebrania
kilku złotych od każdego uczestnika rozgrywki i poszperania po aukcjach (ale
wtedy każdy będzie mógł z czasem pokazać gry kolejnym znajomym).
Krew i Honor J. Wicka. Obecnie już klasyk, wydany przez
Portal. Przeznaczona dla wszystkich miłośników Japonii i samurajów. Jednym z
najciekawszych elementów jest współtworzenie powieści - wynik testu nie oznacza
czy postaci się coś uda lub nie, tylko kto określi co się stanie. Oprócz tego angażujące
całą drużynę są zasady tworzenia klanu.
Psy w Winnicy V. Bakera. W tym zestawieniu to najnowsza gra. Western o młodych mormonach z
pewną nutką fantastyczności, jednak na wskroś dotykający poważnych problemów.
Coś co chcesz pokazać znajomym z kółka teatralnego żeby uwierzyli, że to w co
się bawisz jest też „prawdziwą sztuką”.
Niesamowite przygody Barona Munchausena. Kolejny klasyk także z Nowej Fali wydawnictwa
Portal. Idealna gra do gawędzenia sącząc piwo i patrząc na kominek podczas
długich zimowych wieczorów.
Niesiemy ogień
Niesiemy ogień
Jak widzicie
większość tych gier kwestionuje typowy obraz Mg-kreatora-przewodnika oraz
podążających za nim graczy. To nie dlatego, że pogardzam grami głównego nurtu.
To kwestia pragmatyzmu. Po kilku sesjach w Warhammera dalej będziesz jako
jedyny znał wszystkie zasady walki, będziesz wyrocznią w sprawach świata oraz
głównym motorem działań na sesji. Jeśli gracze od początku nauczą się kierować
fabułą, używać mechaniki to doprowadzi do tego, że łatwiej też sami zaczną podejmować
inicjatywę grania.
Fajny tekst. Będę podrzucał. :)
OdpowiedzUsuńDo listy dodałbym jeszcze "90 minut" Matteo Turini - cięższa tematycznie (relacja z ojcem) idealna jako kontrapunkt do "elfików i laserów".
OdpowiedzUsuńhttp://grynarracyjne.pl/wp-content/uploads/2012/06/90minut.pdf
Aaaa, cudne! Mogę porwać, strawestować i przetłumaczyć na angielski na mojego blogaska?
OdpowiedzUsuńOczywiście.
Usuń