Przejdź do głównej zawartości

Erpegi na pierwszy raz

„To tego jest aż tyle?” to mnie uświadomiło do końca. Pokazywałem relatywnie nowemu graczowi podręcznik do Warhammera i zrozumiałem, że wprowadzanie nowych ludzi do rpg nie może się odbywać jak za czasów szkolnych. Długie i skomplikowane zasady, konieczność znajomości settingu i długość rozgrywki, powodują że gry fabularne mają (zwykle słuszną) opinie rozrywki o bardzo wysokim progu wejścia. Jedną z inspiracji do napisania tej pracy była próba, pokazania rpg osobom zupełnie „niefantastycznym” (w dodatku z doskoku), podczas oceny i testowania prac na konkursach Rzut na Inicjatywę oraz Game Chef. Drugą inspiracją była długa dyskusja podczas ostatniej Zjavy z cyklu „Porozmawiajmy o rpg”. Poniżej kilka pomysłów na pierwszy krok w świat gier fabularnych oraz mniej oczywiste kontynuacje. Skupiam się głownie na grach polskich, jak macie jeszcze jakieś godne polecenia gry - piszcie w komentarzach.

Nuda, co? Chcecie w coś pograć?

Oczywiście jedną z możliwości wprowadzenia nowych osób w hobby jest wcześniejsze uporczywe opowiadanie o waszym hobby, wysłanie linków do tekstów i filmików pt. „Co to jest rpg?”, aby w końcu umówić się specjalnie na sesję. Można też wyciągnąć „cel” na konwent czy specjalny event. Jest spora szansa, że się nie uda (ile razy bezskutecznie wyjaśnialiście, dlaczego koniecznie należy oglądać najlepszy serial „The Wire”?) - z powodów wymienionych powyżej. Można jednak działać z zaskoczenia, wykorzystując do tego grę niedużą, darmową i koniecznie łatwą w obsłudze. Nadającą się na spotkanie „pracownicze” przy piwie, dłuższą jazdę pociągiem itd. Ważne jednak wybrać grę pod zainteresowania osób, które planujemy przekonać:

- Podróżnicy oraz sympatycy anarchoprymitywizmu. Gra nadająca się idealnie na odpoczynek podczas wycieczki lub ognisko. Z pewnością warta jest polecenia zwycięska praca na polskiego Game Chefa 2014.  Jest to gra Luna której autorem jest Marta „Kucik” Kucińska. Atrakcyjnie opakowanie (jak na warunki drukowania samemu) sprawia, że warto zagrać pierwszy raz zanim będzie całkowicie ciemno.  Jednak jeszcze lepszy efekt osiągniecie, gdy już poznacie zasady i będziecie grać patrząc w rozgwieżdżone niebo. Innym kandydatem jest Echa Lasu, autorstwa Pawła Królaka - pomimo tego, że lekko mroczna, nadaje się też do zabawy z młodszymi uczestnikami.

Fani drugiego sezonu Starnger Things i ogólnie Netflixa. Dla nich przewidziany jest zakup OHET Michałą Dzidta(nie mówcie tylko że to polskie Wyjątkowi Bohaterowie i Niezwykłe Zagrożenia). Podkreślam słowo zakup. Nie ma co drukować czy przynosić swojego egzemplarza. Będą zadowoleni, że uczciwie zapłacili za swoją zabawę i pokazali już, że lubią kliszowe, kolorowe rzeczy.


 - Czytelnicy SF oraz Horroru. Z nimi zazwyczaj jest prosto, zazwyczaj coś słyszeli o grach rpg, a głowę mają napełnioną różnymi pomysłami.  W przypadku podróży idealny jest Prom czyli „opowieści o losach sześciu pasażerów dużego promu morskiego, na którym dochodzi do niezwykłych, przerażających wydarzeń”.  Mamy też ciekawe „Demony w mojej głowie”, chociaż raczej do pogrania dla trochę bardziej zaawansowanych. Bardziej zbliżona do klimatów SF jest nadesłana na Game Chefa, Echo Divers - gra będąca połączeniem gry fabularnej oraz planszowej dziejąca się po "drobnym błędzie w eksperymentach naukowych".

- Anty-korporacjusze (korporacjusze cyniczni) oraz miłośnicy teorii spiskowych. Jeśli zaśmiewacie się z pracy w Mordorze oraz jezyka sfokusowanego na targecie to idealną grą jest Martwe oczy, sztuczne zęby autorstwa Kamila Węgrzynowicza oraz Aleksandry Sontowskiej. Zabawa polegająca na tworzeniu reklamy ludzkich produktów przez zakamuflowanych reptilian. Osobiście zastosowałem w tej grze również wariant, gdzie jedna osoba jest nieświadoma że reszta jest „zimnokrwista” (mina gdy zaczęli się przerzucać tytułami najwyższych kapłanek i władców floty inwazyjnej bezcenna). Bardzo dobra w ramach zabawy „pracowniczej” jest też gra Bestseller Inc. autorstwa Blanche (niestety mam kopię offline, a gra zniknęła z internetu).

- Na kaca i jet lag. Tutaj niezastąpione jest norweska produkcja Tomas HV Mørkrida Stoke-Birmingham 0-0. Gra w najbardziej przeciętnego mieszkańca Europy. Nie chce tutaj psuć niespodzianki - to jest rpg ostateczne!

Pójść za ciosem

Skoro już udało wam się przełamać pierwsze lody w „mówieniu swoją postacią” (mam wrażenie że jest to duży próg, który ciężko przełamać nawet wygadanym osobom), możemy próbować kolejnych gier. Sądzę, że wtedy dopiero należy opisywać teorie „co to jest rpg?” oraz zacząć grać w bardziej typowe systemy - z kartami postaci, kostkami oraz typową strukturą Mg-gracze.
Na początek Zapomniana Nierzeczywistość. Naprawdę świetnie zaprojektowana i napisana gra (te drobne smaczki w opisach krain!), prawdziwa perełka III edycji konkursu Rzut na Inicjatywę. Gramy w niej dziećmi ze zdolnościami, które zanikają wraz z dorastaniem- kreowanie rzeczywistości.
Kolejnym rpgiem warty przetestowania jest Lady Blackbird. To już gra która przechodzi do kanonu klasyki. Jedna z lepszych na szybkie granie w gry rpg (nie ma tworzenia postaci) oraz świadome zaprojektowanie gry. Polecam też fanatasy z elementami karcianki Compedium Maleficarium naszej produkcji. Dla fanów SF (i UFO) z lat 50tych jest też Nefarious Bastards duetu duetu Kuzz & Salantor (niestety też nie moge znaleźć wersji on-line) 

Z biblioteczki starego erpegowca.

W tej części chciałem wspomnieć o kilku grach które zostały wydane już jakiś czas temu. Wiele z nich może się kurzyć na półce. Zagranie w nie może wymagać też zebrania kilku złotych od każdego uczestnika rozgrywki i poszperania po aukcjach (ale wtedy każdy będzie mógł z czasem pokazać gry kolejnym znajomym).
Krew i Honor J. Wicka. Obecnie już klasyk, wydany przez Portal. Przeznaczona dla wszystkich miłośników Japonii i samurajów. Jednym z najciekawszych elementów jest współtworzenie powieści - wynik testu nie oznacza czy postaci się coś uda lub nie, tylko kto określi co się stanie. Oprócz tego angażujące całą drużynę są zasady tworzenia klanu.
Psy w Winnicy V. BakeraW tym zestawieniu to najnowsza gra. Western o młodych mormonach z pewną nutką fantastyczności, jednak na wskroś dotykający poważnych problemów. Coś co chcesz pokazać znajomym z kółka teatralnego żeby uwierzyli, że to w co się bawisz jest też „prawdziwą sztuką”.
Niesamowite przygody Barona Munchausena. Kolejny klasyk także z Nowej Fali wydawnictwa Portal. Idealna gra do gawędzenia sącząc piwo i patrząc na kominek podczas długich zimowych  wieczorów.

Niesiemy ogień

Jak widzicie większość tych gier kwestionuje typowy obraz Mg-kreatora-przewodnika oraz podążających za nim graczy. To nie dlatego, że pogardzam grami głównego nurtu. To kwestia pragmatyzmu. Po kilku sesjach w Warhammera dalej będziesz jako jedyny znał wszystkie zasady walki, będziesz wyrocznią w sprawach świata oraz głównym motorem działań na sesji. Jeśli gracze od początku nauczą się kierować fabułą, używać mechaniki to doprowadzi do tego, że łatwiej też sami zaczną podejmować inicjatywę grania.  

Komentarze

  1. Fajny tekst. Będę podrzucał. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do listy dodałbym jeszcze "90 minut" Matteo Turini - cięższa tematycznie (relacja z ojcem) idealna jako kontrapunkt do "elfików i laserów".

    http://grynarracyjne.pl/wp-content/uploads/2012/06/90minut.pdf

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa, cudne! Mogę porwać, strawestować i przetłumaczyć na angielski na mojego blogaska?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Idzie lasem pani jesień, Warhammera w koszu niesie.

Pomimo tego że od premiery WFRP upłynęło sporo wody w Wiśle to nadal jest ważnym systemem w Polsce. Nie tylko w kontekście tego że „każdy zaczynał od młotka” ale aktualnej żywotności wśród fanów RPG. Wydawany jest właśnie nowy dodatek, nadesłana na Quetina prawie połowa prac jest do tego systemu a zarówno na „Panie i Panowie…” jak i „Eksperci RPG” wciąż przewija się Warhammer. Dodatkowy zastrzyk zainteresowania tym światem przynosi komputerowa seria „Total War”. Sam również wracam, co jakiś czas wracam do Imperium i mam kilka propozycji jak uczynić ten powrót ciekawym. Warhammer historyczny Granie w realiach historycznych nie jest łatwe. Cześć graczy może posiadać niewystraczającą wiedzę do smaczków takiej historycznej rozgrywki (przez co stwierdzenie że naprzeciw ich czołgu wyjeżdża „Tygrys” nie wywoła zakładanego zaniepokojenia). Jest jeszcze możliwość gorsza: mają wiedzę zbyt dużą i koniecznie musza się nią podzielić (na tym odcinku frontu do połowy stycznia w żadnej formacji „Ty…

Making of Quentin 2017

Inspiracje
Geneza nadesłanego przez nas na XIX edycję konkursu Quentin scenariusza „Festyn w Obeersert” jest dosyć długa. Wszystko rozpoczęło się od mini-kampanii w WFRP jaką rozgrywaliśmy wiele lat temu (byłem wtedy Mg, Dawid graczem). W jej pierwszej części gracze wcielali się w Skavenów i podobnie jak w „Festynie” prowadzili akcję dywersjyną przeciw niewielkiej ludzkiej społeczności. W następnej części scenariusz przechodził w ręce awanturników (początkowo gracze nie zdawali sobie sprawy że mierzą się ze skutkami swoich własnych poczynań) i kończył się starciem ze szczuroludźmi w finale. Jednym z wniosków, jaki wyciągnąłem z tamtej gry to, że gracze sami stworzyli sobie naprawdę dobrych przeciwników. Aktywnych i trudnych do pokonania, lecz bez skazy „prawidłowego planowania rzeczy, których nie da się zaplanować” (przydarzający się nader często w filmach, gdy „mastermind zła” ma odpowiedź na wszystko prawie do samego końca, żeby wypaść jeszcze bardziej złowieszczo). Był to też okres…