Posty

Erpegi na pierwszy raz

Obraz
„To tego jest aż tyle?” to mnie uświadomiło do końca. Pokazywałem relatywnie nowemu graczowi podręcznik do Warhammera i zrozumiałem, że wprowadzanie nowych ludzi do rpg nie może się odbywać jak za czasów szkolnych. Długie i skomplikowane zasady, konieczność znajomości settingu i długość rozgrywki, powodują że gry fabularne mają (zwykle słuszną) opinie rozrywki o bardzo wysokim progu wejścia. Jedną z inspiracji do napisania tej pracy była próba, pokazania rpg osobom zupełnie „niefantastycznym” (w dodatku z doskoku), podczas oceny i testowania prac na konkursach Rzut na Inicjatywę oraz Game Chef. Drugą inspiracją była długa dyskusja podczas ostatniej Zjavy z cyklu „Porozmawiajmy o rpg”. Poniżej kilka pomysłów na pierwszy krok w świat gier fabularnych oraz mniej oczywiste kontynuacje. Skupiam się głownie na grach polskich, jak macie jeszcze jakieś godne polecenia gry - piszcie w komentarzach. Nuda, co? Chcecie w coś pograć?Oczywiście jedną z możliwości wprowadzenia nowych osób w hobby je…

Rok 1924: Operacja Zenit

Obraz
CZASY, LUDZIE, WYDARZENIA Dodatek do Głosu Narodu W każdy wtorek i czwartek Cena 3 gr.

Mimo, iż Orzeł Biały ponownie jest wolnym, a nasz kraj wzrasta w siłę, nie każdy nasz rodak z radością powrócił do Ojczyzny. Ba! Wielu wciąż walczy w obcych wojskach, do których zostali wcieleni czy to wyrokami obcych mocarstw, czy to zwykłym zrządzeniem losu. Jedną z takich osób jest sierżant Franciszek Tuszyński. Jego historia jest o tyle niezwykła, że brał – w szeregach brytyjskich – udział w niesławnej operacji „Zenit”, i co najważniejsze Opatrzność pozwoliła mu przeżyć to piekło. O trudach walki, dzisiejszym świcie, sytuacji w Europie i wielu innych rzeczach rozmawia Jan Bergman.

Jan Bergman: Dzień dobry. Na początek chciałbym, aby odpowiedział pan na – najbardziej chyba oczywiste – pytanie o to, jakie zrządzenie losu sprawiło, iż wylądował pan w armii Królestwa Brytanii.
Franciszek Tuszyński: Dzień dobry. Widzi pan, w 1918 kiedyśmy odzyskali wolność, to ja wciąż żyłem w Dublinie, z małżonką. Prz…

Quentin 2054

Obraz
Jeśli do roku 2054 Moloch nie zbierze się w sobie, kosmici porzucą idee fixe aby nas napaść, a rpg nie zdąży umrzeć będziemy mieli 50 edycję konkursu na najlepszy scenariusz do gier fabularnych Quentin. Ponieważ w tym roku mamy również okrągłą liczbę opracowałem różne możliwości rozwoju konkursu.
Format pracy Jedną z najbardziej burzliwie omawianych przez komentatorów kwestii jest rola rysunków oraz składu tekstu na ocenę jurorów. Pomijam tutaj kwestię, że tworzenie scenariuszy do tego czasu może zostać już całkowicie zautomatyzowane (co zapewne wymusi dodanie do opisu oprócz „najlepszy, niepublikowany” także członu „napisany przez człowieka”). Różnice w formie będą z biegiem czasu narastać powodując, że konieczne będzie opowiedzenie się kapituły za jakimś rozwiązaniem.  Możliwości widzę kilka:
- Konserwatywna Scenariusz będzie musiał mieć formę tekstu, z liczbą grafik nieprzekraczających pewnej stałej wartości lub zależnej od długości tekstu. W formie całkowicie konserwatywnej będzie t…

MULTI_Arisu, fanpage oraz sesję.

Obraz
Drobna przerwa w notkach blogowych wcale nie oznacza że spoczęliśmy na laurach. Projektujemy, rysujemy oraz gramy.
Na spotkaniu Czas na Przygodę vol. 17, miałem okazję ponownie zagrać w hack PbtA zatytułowany MULTI_Arisu (zdjęcie pochodzi właśnie z sesji). Bez zdradzania największego bajeru mechanicznego, jest to nieduża gra w klimacie japan cyberpunk, gracze wcielają się w role nastolatek z nadprzyrodzonymi możliwościami uciekającymi z podejrzanego szpitala korporacyjnego. Gra szybka (sesja 1,5-2h) i łatwa w tłumaczeniu, przewidziana do zabawy na konwentach czy jako gra wprowadzająca do świata RPG. Kolejną sesję będzie można zagrać na konwencie Zjava 9 (Warszawa, 19-21). W międzyczasie opracowujemy właśnie wersję nadającą się do szerszego pokazania (skład, rysunki, dużo mangowych rysunków).
Na Zjavie będzie też można zagrać w "Festyn w Obeersert" (drugim MG będzie jurorka Quentina Królowa Marysieńka), a do tego czasu mam nadzieje także na prowadzenie Warhammera podczas Cza…

Rok 1924: Machiny Wojny oraz Kuryer Wielkopolski

Obraz
MACHINY WOJNY Bezpłatny dodatek do „Nauki i Techniki” Nr 3 (Marzec 1924) Nakład 300.000 egz. Drukarnia „Dobrowolski”, H.J. Dobrowolscy


WRPB-3 „Orzeł”
Jedną z bardziej charakterystycznych cech owej maszyny jest prawdopodobnie zdumiewająca ilość przydomków ją określających, istniejących w samym tylko języku polskim. Fruwak, Maciora, Megiera, Spachor, Klin, Budda – to tylko niektóre z nich. Mowa oczywiście o szczytowym osiągnięciu cywilizacji łacińskiej, popularnie zwanym „latającą fortecą”.
Sercem owych maszyn jest napęd Tesli-Svensona. Wykorzystujący niezbadane jeszcze dokładnie zjawiska fizyczne, wciąż wzbudza zachwyt, zdumienie i niedowierzanie – próby zastosowania go w automobilach spotkały się z niezrozumieniem i strachem. Nic więc dziwnego, iż technologią zainteresowało się wojsko. Krótko mówiąc, urządzenie umożliwia nieznaczne przezwyciężenie praw natury i samej grawitacji, pozwalając danej maszynie na unoszenie się nisko (zwykle do 4 metrów) nad ziemią. Nie do końca poznano praw…

Trzy wizyty

Obraz
Zwykle scenariusze projektujemy z dużym polem manewru dla Mg w doborze scen, wątkami dodatkowymi i po prostu bawiąc się w tworzenie świata. Powstają zwykle teksty którym bliżej do kilkudziesięciu stron niż kilkunastu. Najnowsza edycja Konkursu Elektorskiego, organizowanego przez oficjalny fanpage WFRP, nie pozostawiła mi jednak pola manewru - 10 stron. Ponieważ akurat znajdowałem się w warhammerowych klimatach (wcześniejszy Quentin, nowy Total War i jesień za oknem) postanowiłem spróbować. Pomimo fatum ciążącym na konkursach z WFRP (i tych organizowanych przez poltera jak i "ogólnych" do których wysyłaliśmy historie ze Starego Świata) tym razem "Trzy Wizyty" znalazły uznanie w oczach jury i wygrały! 

"Akcja rozpoczyna się od typowego dla podróżujących traktami Starego Świata zdarzenia - pada deszcz, zbliża się wieczór a do następnej karczmy jest jeszcze kawał drogi. Na szczęście na wzgórzu nieopodal lasu widać światła ludzkiej siedziby… W ciągu jednej nocy na o…

Listy sierżanta (Cz. III)

Sierżant Jan Podgórski,

Kijów. Zabytkowe miasto, w całej swej okazałości ze świetlistą Ławrą Pieczyńską na czele. Nie jedno widziało ważne w światowych dziejach zdarzenie. Tatarów w 1240. Rozpustnych kozaków Chmielnickiego w 1648. Niedobitki Krasnej Armii w 1918. Wreszcie Królewskich ułanów w 1919 i parę innych stłuczek co to znaczenie miały same z się nikłe, albo nikłe na tle całej wojny. Teraz jednak był to oblężony bastion, ostatni przyczółek cywilizacyji, ostatnia tarcza broniąca Europy przed zakusami Mikołaja Aleksandrowicza.  Żołnierze zgromadzili się przy oknach, na bezdechu obserwując posępny krajobraz. Wieść niosła, że po ruskiej stronie był prikaz co by zabijać okna dechami, ażeby utrzymać morale śród armiji. Odsunąłem paru wydymających ze zdumienia usta młokosów i sam wyjrzałem na zewnątrz. Nic dziwnego, że w wagonie cisza jak makiem zasiał. Którykolwiek z nich tu był jeszcze rok temu, ujrzałby mlekiem i miodem płynące miasto. Owszem, granica niespokojna była odkąd tylko s…