Posty

Rok 1924: Machiny Wojny oraz Kuryer Wielkopolski

Obraz
MACHINY WOJNY Bezpłatny dodatek do „Nauki i Techniki” Nr 3 (Marzec 1924) Nakład 300.000 egz. Drukarnia „Dobrowolski”, H.J. Dobrowolscy


WRPB-3 „Orzeł”
Jedną z bardziej charakterystycznych cech owej maszyny jest prawdopodobnie zdumiewająca ilość przydomków ją określających, istniejących w samym tylko języku polskim. Fruwak, Maciora, Megiera, Spachor, Klin, Budda – to tylko niektóre z nich. Mowa oczywiście o szczytowym osiągnięciu cywilizacji łacińskiej, popularnie zwanym „latającą fortecą”.
Sercem owych maszyn jest napęd Tesli-Svensona. Wykorzystujący niezbadane jeszcze dokładnie zjawiska fizyczne, wciąż wzbudza zachwyt, zdumienie i niedowierzanie – próby zastosowania go w automobilach spotkały się z niezrozumieniem i strachem. Nic więc dziwnego, iż technologią zainteresowało się wojsko. Krótko mówiąc, urządzenie umożliwia nieznaczne przezwyciężenie praw natury i samej grawitacji, pozwalając danej maszynie na unoszenie się nisko (zwykle do 4 metrów) nad ziemią. Nie do końca poznano praw…

Trzy wizyty

Obraz
Zwykle scenariusze projektujemy z dużym polem manewru dla Mg w doborze scen, wątkami dodatkowymi i po prostu bawiąc się w tworzenie świata. Powstają zwykle teksty którym bliżej do kilkudziesięciu stron niż kilkunastu. Najnowsza edycja Konkursu Elektorskiego, organizowanego przez oficjalny fanpage WFRP, nie pozostawiła mi jednak pola manewru - 10 stron. Ponieważ akurat znajdowałem się w warhammerowych klimatach (wcześniejszy Quentin, nowy Total War i jesień za oknem) postanowiłem spróbować. Pomimo fatum ciążącym na konkursach z WFRP (i tych organizowanych przez poltera jak i "ogólnych" do których wysyłaliśmy historie ze Starego Świata) tym razem "Trzy Wizyty" znalazły uznanie w oczach jury i wygrały! 

"Akcja rozpoczyna się od typowego dla podróżujących traktami Starego Świata zdarzenia - pada deszcz, zbliża się wieczór a do następnej karczmy jest jeszcze kawał drogi. Na szczęście na wzgórzu nieopodal lasu widać światła ludzkiej siedziby… W ciągu jednej nocy na o…

Listy sierżanta (Cz. III)

Sierżant Jan Podgórski,

Kijów. Zabytkowe miasto, w całej swej okazałości ze świetlistą Ławrą Pieczyńską na czele. Nie jedno widziało ważne w światowych dziejach zdarzenie. Tatarów w 1240. Rozpustnych kozaków Chmielnickiego w 1648. Niedobitki Krasnej Armii w 1918. Wreszcie Królewskich ułanów w 1919 i parę innych stłuczek co to znaczenie miały same z się nikłe, albo nikłe na tle całej wojny. Teraz jednak był to oblężony bastion, ostatni przyczółek cywilizacyji, ostatnia tarcza broniąca Europy przed zakusami Mikołaja Aleksandrowicza.  Żołnierze zgromadzili się przy oknach, na bezdechu obserwując posępny krajobraz. Wieść niosła, że po ruskiej stronie był prikaz co by zabijać okna dechami, ażeby utrzymać morale śród armiji. Odsunąłem paru wydymających ze zdumienia usta młokosów i sam wyjrzałem na zewnątrz. Nic dziwnego, że w wagonie cisza jak makiem zasiał. Którykolwiek z nich tu był jeszcze rok temu, ujrzałby mlekiem i miodem płynące miasto. Owszem, granica niespokojna była odkąd tylko s…

Listy sierżanta (Cz. II)

Obraz
Sierżant Jan Podgórski, 29.XII.1924, Warszawa.
Huk i strzały. Pociąg przyspieszył. Otwarłem oczy sklejone, wagon pełen zdezorientowanych żołnierzy, ktoś się odlewa, ktoś trze oczy. Z przedziału dla dowództwa wpadł kapitan drąc się, że zostaliśmy zaatakowani. Szybki rzut oka na cyferblat pradziadowej cebuli – spałem tylko nieco ponad trzy godziny, niemożliwem jest byśmy już do Kijowa dotarli. Czyżby ruscy przedarli się aż tutaj?! Hałas coraz większy, gdy do kanonady z „Groźy” i „Śmierci” dołączyły chaotyczne strzały kamratów wychylających się przez okna i świetliki wagonu. Lecz do kogo strzelać? Kto atakuje? Nieważne, byleby odpowiedzieć ogniem, jak oni nam tak my im. Wychyliłem się przez wąskie okno. Skład zakręcał, więc doskonale widać było jadącą na jego tyle „Śmierć”. Sypała w niebo feeriami czerwonych blasków, pluła dymem i siarką, charczała terkotem maszynowej broni. Na niebie ranne zimowe słońce. Blade sylwetki nurkujących  dwupłatowców. Typowy atak z powietrza, ani śladu nazie…

Making of Quentin 2017

Obraz
Inspiracje
Geneza nadesłanego przez nas na XIX edycję konkursu Quentin scenariusza „Festyn w Obeersert” jest dosyć długa. Wszystko rozpoczęło się od mini-kampanii w WFRP jaką rozgrywaliśmy wiele lat temu (byłem wtedy Mg, Dawid graczem). W jej pierwszej części gracze wcielali się w Skavenów i podobnie jak w „Festynie” prowadzili akcję dywersjyną przeciw niewielkiej ludzkiej społeczności. W następnej części scenariusz przechodził w ręce awanturników (początkowo gracze nie zdawali sobie sprawy że mierzą się ze skutkami swoich własnych poczynań) i kończył się starciem ze szczuroludźmi w finale. Jednym z wniosków, jaki wyciągnąłem z tamtej gry to, że gracze sami stworzyli sobie naprawdę dobrych przeciwników. Aktywnych i trudnych do pokonania, lecz bez skazy „prawidłowego planowania rzeczy, których nie da się zaplanować” (przydarzający się nader często w filmach, gdy „mastermind zła” ma odpowiedź na wszystko prawie do samego końca, żeby wypaść jeszcze bardziej złowieszczo). Był to też okres…

Listy sierżanta (Cz. I)

Obraz
Sierżant Jan Podgórski, 29.XII.1924, Warszawa.

Dnia 20 grudnia 1924 roku, na cztery dni przed Wigilią Świąt Bożego Narodzenia,  front wschodni został przełamany na Dnieprze. Dla mnie i mych kamratów z 6. kompaniji znaczyło to tyle, że zapewne wigilijną wieczerze zmuszeni będziemy zjeść w okopach lub w najlepszym razie w pociągu.

Wielkie sprawy a drużyna, czyli garść pomysłów do WFRP.

Obraz
Podczas planowania kolejnych przygód w niebezpiecznym świecie Warhammera lubię mieć poczucie że tworze żywy świat. Podczas kolejnych odwiedzin w wiosce okazuje się że byłemu zleceniodawcy urodził się potomek, niegdyś biedni pasterze dorobili się po znalezieniu skarbu w górach. Jednym z problemów jest takiego projektowania jest przekucie wielkich spraw (wojen, wyboru nowych władców) na losu drużyny. Poniżej kilka koncepcji zaangażowania postaci w dziejowe wydarzenia, z zachowaniem choćby częściowo awanturniczego charakteru ich działań. Wojna W starciu wielkich wojsk sformułowanie „jednostki mają znaczenie” odnosi się zwykle do dowódców. Jednak w ich role lepiej wcielić się za pośrednictwem gier bitewnych lub komputerowych- precyzja ich zasad pozwala wtedy na wykazanie się zmysłem taktycznym czy dobrym planowanie. Na sesji rpg proponuje takie możliwości:
Zaciągnij się!
Umiejętność wykazywania się własną inicjatywą, być może już zdobyta pewna reputacja i sława, powoduje że drużyna idealn…